RSS
piątek, 13 listopada 2009

Chief pije?!!!  wtf?!!!!!

musialam to napisac, po prostu musialam, a na facebook bylo mi glupio;) a mialam juz na dobre porzucic bloga... moze po prostu przemianuje go na "blog o wrazeniach na temat grey's anatomy" i skupie sie na tym co mnie najbardziej pasjonuje;)

anyhow...jesien jest bezsensu, za miesiac jade do meksyku (wiem, wiem, wkurwiam, IDC...), czekam na snieg... wyjazd do grecji obudzil we mnie jakas wielka niechec do spraw chicago - i pracopodobnych; zaraz jak wrocilam zabukowalam 3 nastepne wyjazdy (ok, 2, ale trzeci bukuje praca, jesli mnie nie zwolnia za opierdalanie sie) i planuje czwarty. w zwiazku z tym mam na co czekac, w zwiazku z czym da sie jakos zyc.

grecja przedstawia sie w tej chwili jak odlegly sen, jakos nie moge uwierzyc, ze siedzialam dwa tygodnie na tej lodce, raz wariujac z zachwytu raz przeklinajac. moj nastroj bujal sie mniej wiecej tak samo jak fale;), w ostatni dzien bylam prawie tak samo szczesliwa ze to koniec jak w dzien wyjazdu cieszylam sie, ze sie zaczyna. a dzisiaj dalabym wiele, zeby znow tam byc. cyklady sa przepiekne. zeglowanie tez.

04:59, lonelystar
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 października 2009
Ok, nie jest zle. W zasadzie to jest zajebiscie.
16:14, lonelystar
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 05 października 2009
Zygam już tymi wakacjami. Dosłownie.
10:41, lonelystar
Link Komentarze (3) »
czwartek, 24 września 2009

nie spie bo sie pakuje i caly czas przypominam sobie, ze mi czegos potrzeba. w sumie zaczelam sie pakowac juz wczoraj ale okazalo sie, ze potrzeba mi tyle rzeczy ktorych nie mam, ze sie poddalam i dzis pojechalam na zakupy, zeby uzupelnic braki. w ogole caly ten wyjazd zaczyna pochlaniac jakies niesamowite ilosci kasy i jestem strasznie szczesliwa, ze jutro caly dzien pracuje i nie bede miala czasu na zadne zakupy bo pewnie znowu cos by mi sie przypomnialo. kupilam windstoppera, bo podobno strasznie wieje na morzu i jakies specjalne sandaly, ktore maja fajny kolor i nic poza tym, bo okazalo sie, ze japonki sie srednio nadaja na lodke. taaaaa... zobaczymy jaki bedzie ze mnie zeglarz;) juz chce byc w tym samolocie, tylko jeszcze musze skonczyc ogladac do konca "weeds", a zostalo mi poltora sezonu. wiem, od 3 jest kicha, wkurza mnie ze nie ma juz "little boxes" w czolowce (to jedna z dlugiej listy rzeczy ktora mnie tam wkurwia) ale uzaleznilam sie od andy + doug i nie moge przestac.

weeds

09:20, lonelystar
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009

moja najnowsza zdecydowanie ulubiona ksiazka to "lazarus project" aleksandra hemona. ostatnio tak sie zlozylo ze duzo latalam wiec przeczytalam ja w samolotach do i z nyc i san francisco (o ktorych to wyjazdach planuje od dawna napisac tylko jakos sie nie moge zebrac;). zaraz potem podrzucilam ja mojej kolezance i teraz obie naduzywamy zdania "so, it's not the river?". o autorze juz kiedys wspominalam, bo jakies cztery lata temu przypadkiem trafilam na impreze na ktorej promowal swoja poprzednia ksiazke, o doswiadczeniach swiezego emigranta z bosni, ktory tuz przed wybuchem wojny na balkanach przyjezdza do chicago. 'lazarus project" to historia podobnego emigranta, tylko juz o wiele bardziej zadomowionego, ktory jedzie w podroz po europie wschodniej zeby zdobyc materialy do swojej nowej ksiazki i zabiera ze soba kolege fotografa mitomana. w klimacie troche przypomina "everything is illuminated". hemon pisze po angielsku, ktorego nauczyl sie dopiero gdy przyjechal do chicago, ale uzywa tak pieknego jezyka ze wiekszosc amerykanskich pisarzy moze mu zazdroscic.

polecam wszystkim. niestety z tego co sie orientuje nie przetlumaczono jej jeszcze na polski.

16:52, lonelystar
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 września 2009

zabijam czas miedzy teraz a wyjazdem do grecji okazjonalnymi wypadami na lodke i ogladaniem wszystkiego co sie da na netflixie. aktualnie jestem na drugim sezonie "weeds". swietny soundtrack.

a propos muzyki, ide dzisiaj na koncert u2. nie moge sie juz doczekac;)

19:38, lonelystar
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
piątek, 14 sierpnia 2009
odkrylam Stiega Larssona i jestem pod wrażeniem. Wreszcie jakaś obsesja do której można się przyznać bez zazenowania;) "the girl with a dragon tattoo" ( po polsku "mężczyźni, którzy nienawidza kobiet") czytałam ostatnio na weekendowym wyjeździe do wisconsin i zaraz po powrocie zamowilam sobie "the girl who played with fire". Pierwsza cześć podobała mi sie bardzo, natomiast druga jest po prostu genialna, do tego stopnia ze od wtorku, od kiedy ja mam nie spie i nie wychodzę z domu tylko czytam z zapartym tchem, znowu;). Lepsze od najlepszego kryminału...Zostało mi jeszcze jakieś 50 stron i nie mogę się już doczekać kiedy wyjdę z pracy i będę mogła skończyć i wiem, ze nie będę się mogła doczekać trzeciej części, która w angielskim tłumaczeniu wyjdzie dopiero za rok. Już nie wspominam o tym jak bardzo zalamuje mnie fakt, ze autor umarł zanim skończył planowane 10 części. Co za strata!  Z innej beczki, za tydzień nju jork. A moja szefowa obiecała dzisiaj ze wystosuje prośbę do hr o dodatkowy tydzień wakacji dla mnie, żebym nie musiała się ewakuowac z Grecji w połowie rejsu. Bardzo mnie to cieszy bo tak jakby zaplacilam już za cały pobyt. To lato jest zajebiste:)
22:52, lonelystar
Link Komentarze (10) »
piątek, 31 lipca 2009

napisalabym ze sie nudze, ale przeciez inteligentny czlowiek nigdy sie nie nudzi. wiec ja tez nie, ale czuje sie taka bleee. troche sie ekscytuje grecja ale to dopiero za 2 miesiace, a ja bym chciala gdzies juz. z nieba spadla wiec oferta znajomych zeby jechac za miesiac na kilka dni do san francisco, tym bardziej, ze uzbieralo mi sie troche mil do wykorzystania i bilet wyniosl mnie cale $5. od razu sie poczulam jakbym odzyskala cel w zyciu.

to swoja droga, ale po tych wszystkich "twilightach" naszla mnie straszna ochota na wycieczke do stanu washington. chyba musze zaczac juz planowac.

14:54, lonelystar
Link Komentarze (11) »
środa, 22 lipca 2009

dochodze do wniosku, ze chyba cofam sie w rozwoju. wpadlam w twilight-owa obsesje, od kilku dni nie wychodze z domu i nic innego nie robie tylko czytam i czytam. dzis skonczylam 3 czesc, przeczytalam 300 stron nieopublikowanego "midnight sun" na internecie, obejrzalam film (tu lekkie rozczarowanie) i wlasnie sie zastanawiam czy nie pojechac do jakiegos calonocnego sklepu, nie kupic "breaking dawn" i miec juz to z glowy. najgorsze, ze wcale mi sie nie podoba. bella doprowadza mnie do szalu, tym jaka jest glupia, uparta, uwieszona na gosciu i irytujaca, ze w ogole nie rozumiem czemu wszyscy sie w niej po kolei zakochuja. edward to kontrolujacy wszystko psychol a caly ten wampirzy romans jest po prostu creepy. nie wiem jak mozna porownywac "zmierzch" do harry pottera, mi sie raczej kojarzylo z "saga o ludziach lodu". ale i tak nie moge sie oderwac.

no i jacob black jest boski. i w ksiazce i w filmie.

06:49, lonelystar
Link Komentarze (5) »
piątek, 17 lipca 2009

...a shot glass...

biorac pod uwage, ze dzisiaj po raz ostatni w zyciu moge o sobie powiedziec ze jestem twenty-something trudno sie dziwic ze jestem lekko zdolowana. no moze przesadzam, ale zdecydowanie czuje sie dziwnie.

mam wolne. czytam "twilight" a wlasciwie jego druga czesc. niezly, ale do "harry pottera" mu daleko. a propos pottera dzisiaj ide do kina:) a potem ide podsumowywac swoje dotychczasowe zycie za pomoca wspomnianej wyzej rzeczy. jutro tez.

a od niedzieli juz bede powazna.

17:07, lonelystar
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 06 lipca 2009

dochodze do wniosku, ze zasada "what happens in vegas stays in vegas" powinna sie odnosic rowniez do wisconsin. wlasnie wrocilam z kajakow. bylo fajnie. zastanawiam sie tylko ile jeszcze razy musze umyc wlosy, zeby wyplukac z nich caly piasek.

dobrze, ze mam dzisiaj wolne, to moge przynajmniej odpoczac po tym dlugim weekendzie.

18:19, lonelystar
Link Komentarze (1) »
środa, 10 czerwca 2009

ok, do tego, ze zima w chicago jest tragiczna juz sie przez te wszystkie lata zdazylam przyzwyczaic. ale zeby w czerwcu bylo tak zimno? powinno juz lac zarem z nieba, powinnam mdlec od upalow i czekac na pazdziernik, a nie zamarzac. ja chce cieplo!

chce rowniez gdzies pojechac. na roadtrip do memphis, do sf, na alaske, gdziekolwiek, byleby daleko, a najlepiej do grecji. wszystko zostaje w sferze marzen, a zeby mnie dobic wczoraj w pracy sie dowiedzialam, ze we wlasne urodziny bede pracowac sama, bo wszyscy sie urlopuja.

i jeszcze 4 lipca wypada w sobote. co za porazkowy rok...

18:03, lonelystar
Link Komentarze (6) »
sobota, 06 czerwca 2009

cala ta historia z lotem 477 calkowicie zburzyla moje teorie dotyczace bezpiecznych lotow. szczerze nienawidze latac, ale zawsze sobie tlumaczylam ze jak juz uda sie wystartowac to do momentu ladowania nic mi nie grozi bo przeciez szansa zeby samolot rozbil sie w wyniku turbulencji jest jedna na dwa miliony (pzypominam to scene z filmu "pojutrze"). a tu kicha. njwyzszy czas zaczac pic w czasie podrozy.

w ogole cala ta historia jest jak z"lost", tylko na atlantyku bezludnych wysp raczej niet.

poza tym kupilam sobie rower i jest super. ostatni moj rower ukradziono z piwnicy i ciezko to przezylam. ten nowy na razie trzymam w bagazniku. wiec pewnie znowu ktos go zwinie, wybijajac przy ym szyby, ale badzmy dobrej mysli.

09:51, lonelystar
Link Komentarze (2) »
piątek, 22 maja 2009

z frontu zebowego donosze, ze calkiem juz przyzwyczailam do funkcjonowania bez jedzenia i niedlugo bede jak ta walnieta anorektyczka z "sandry k.", ktora kiedys ogladalam w teatrze tvp. moze zanim zdejma mi szwy zaczne przepowiadac przyszlosc i numery totolotka albo nawet zaczna mi kosci swiecic fluorescencyjnym blaskiem. przez skore.

wlasnie minelo rowne 168 godzin od kiedy zjadlam ostatni normalny posilek.

poszlam dzis dzielnie do pracy, z twarza co prawda wezsza o polowe niz wczoraj, ale ciagle sprawiajaca wrazenie jakby mnie ktos porzadnie pobil.

a jak bylam rano u dentysty to wlasnie krecili tam reklame ale jakos mnie do niej nie wzieli. troche bylam rozczarowana, ale w sumie im sie nie dziwie.

04:25, lonelystar
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47





Not in Our Name

How to make a lonelystar
Ingredients:
3 parts friendliness
5 parts ambition
1 part leadership
Method:
Blend at a low speed for 30 seconds. Serve with a slice of lovability and a pinch of salt. Yum!